Czwartek 10.11
W czwartek pojechaliśmy do miasta Selcuk (wym: Seldżuk), w którym są pozostałości po jednym z 7 cudów antycznego Świata – Świątyni Artemidy. Grecka nazwa miasta to Efes. W Efezie prace archeologiczne tym razem robią Austriacy, miasta jest powoli odbudowywane i robi dużo lepsze wrażenie niż Pergamon, warto zwiedzić. W Efezie podwozili nas m.in. Węgrzy, którzy pracują w Ankarze w jakimś tam biurze od Unii Europejskiej. Od Izmiru w dół zaczyna się już południe, więc sa plantacje bawełny, mandarynek, pomarańczy, granatów – fajna okolica na stopa. Nasz dzień skończyliśmy w mieście Aydin u naszego hosta – Stefana. Stefan jest Bułgarem, ale ma też tureckie obywatelstwo, jest nauczycielem matematyki i mieszka z Erasmusami – Hiszpanką i Włoszką. Hiszpanka Pilar studiuje weterynarię w Aydin.
 |
| Z Izmiru do Aydin przez Selcuk cały czas stopem (czerwony) |
 |
| Tym razem owca nas wita w ruinach Świątyni Artemidy |
 |
| Kiedyś jeden z Siedmiu Cudów Antycznego Świata, a teraz totalna ruina - nie opłaca się nawet zaglądać |
 |
| Tak wyglądał Artemizjon w starożytności |
 |
| Po turecku bawełna to "pamuk", pamuk to też popularne imię dla psa w Turcji |
 |
| Nie mogłem się oprzeć, żeby nie poczuć jak to jest zbierać bawełnę |
 |
| W Efezie wita nas koń, bryczka i "turecki porządek" |
 |
| W Efezie tak samo jak w Pergamoni spotkaliśmy naszych znajomych studentów z Ankary, wszyscy ruszyli na południowy zachód, bo w Anatolii zima. W Efezie było 20 stopni, a w Ankarze -2 |
No comments:
Post a Comment