Poniedziałek 07.11 (Stambuł-Izmir – prom-40km, autostop-360km, autokar-137)
![]() |
| niebieski-prom, czerwony-autostop, autokar-zielony |
Pobudka o 6 rano, o 6.30 wyjście z mieszkania, o 7 byliśmy na tramwaju, żeby przejchać na 2
stronę Złotego Rogu i o 7.30 byliśmy kilka kilometrów dalej, żeby złapać szybki prom przecinający
Morze Marmara, wylądowaliśmy w miejscowości Yalova.
![]() |
| Prom ze Stambułu do Yalova |
![]() |
| "meczet" na promie |
![]() |
| Kebab warzywny na śniadanie |
Potem pojechaliśmy stopem do Bursy z 3 Kurdami,
byli nawet spoko, słuchali kurdyjskiego rapu i nie byli zbyt skorzy do rozmowy, oczywiście się
spytali o seks, ale jak powiedziałem, że jesteśmy parą z Marleną to się odczepili – kulturalni.
Następnie złapaliśmy rodzinkę na ok 100km, ale skręcali po drodze i nas podrzucili na stację
benzynową. Za stacją złapaliśmy typa, którego ochrziliśmy Dżosef. Dżosef nas zabrał, ale chyba
zbytnio się podniecił, że spotkał obcokrajowców i po 3 minutach tak się rozpędził, że na światłach
uderzył w tył innego samochodu (moja wina też bo trochę go zagadałem:) Straciliśmy godzinę na tą
sprawę, ale pojechaliśmy dalej. Z Dżosefem mieliśmy problem z dogadaniem się – zrozumieliśmy,
że jedzie do Izmiru, ale jakoś naookoło, więc pojechaliśmy z nim. Zabrał nas do miasta Ayvalik na
jakiś punkt widokowy, ale, że było już po 17 to nie wiele widzieliśmy:/ następnie pojechaliśmy z
nim do mieściny Altinova i powiedział wtedy, że teraz to sobie weźcie busa, poczuliśmy się
oszukani, no ale do Izmiru musieliśmy jakoś dotrzeć w końcu, więc kupiliśmy bilety na autokar na
19.00 i poszliśmy do Dżosefa do domu na herbatę. Okazało się, że mieszka sam, że ma 120m2
mieszkanie i że ma 10 rodzieństwa – był Kurdem! – Turcy się tak nie płodzą. W ogóle Turków i
Kurdów zaczynam coraz lepiej rozróżniać, Dżosef miał taką śniadą gębę – zupełnie kurdyjską.
W ogóle to w Polsce nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że największe bydło z Turcji w
Berlinie to właśnie Kurdowie, a nie Turcy. Tak samo jak Rom to zupełnie coś innego niż Rumun. W
Turcji jest 65% Turków, reszta to Kurdowie i inni. Turkowie niezbyt lubią Kurdów, ale akceptują –
ja tam nie mam nic do nich na razie.
![]() |
| rodzinka, w której samochód uderzył Dżosef, trochę im chyba zepsuł nastrój na Bayram:/ |
![]() |
ura Dżosefa zapierdzielała po bezdrożach i drożach aż iskrzyło podwozie, w kolizji za dużo nie ucierpiała, ale przynajmniej śmiesznie było |
![]() |
| Dżosef w całym swoim jestestwie |
![]() |
na herbatce w hacjendzie Dżosefa. Podobno Kurdów od Turków można rozponać, m.in. że Kurdowie mają duże, krzaczaste brwi – Dżosef takie miał. |
W Centrum Izmiru po 21 spotkaliśmy się z naszym hostem z couchsurfingu – miał na imię
Cem (czyt. Dżem) i był nauczycielem angielskiego! Zjedliśmy coś, wypiliśmy drink z drzewa
gumowego i poszliśmy w kimę.
![]() |
A tu siedzimy z Cemem w greckiej restauracji w Izmirze. Restauracja to po turecku lokanta, a Grecja to Yunanistan! |









No comments:
Post a Comment